Witam.
Jak na razie znów pracuje na nocki. Ma jednak to swoje plusy- łatwiej znaleźć mi czas na treningi. W środę po nocy zawiozłem Młodego do żłoba, babcie na busa. Wracając minąłem Kasie jadącą z pracy na rowerze :-). W domu szybkie śniadanko- 150g jogurtu naturalnego i czereśnie przywiezione z Uniejowa. Chwile później byłem już pod blokiem gotowy do startu. Krótka rozgrzewka i w drogę. Biegło mi się dosyć ciężko, nawet przez chwile przemknęła mi myśl aby skrócić trasę. Na szczęście nie posłuchałem głosu mówiącego że nie dam rady- znów kłamał. Pobiegłem sobie na Okręglik w takich okolicznościach przyrody.
Cisza, spokój, ani żywej duszy. Super odmiana dla tłoku i zgiełku miasta. Uwielbiam takie klimaty. Tym razem pobiegłem w odwrotnym kierunku i nawet się nie zgubiłem :-) jak to ostatnio bywało.
Ogólnie fizycznie nie biegło mi się najlepiej, ale jakie było moje zaskoczenie gdy spojrzałem na telefon a tam:
10,07 km w 1,04,35 h. W sumie nawet niezły czas. Dziś chyba też się ruszę. Odwiozę Frania do żłobka i popędzę, ale tym razem może na Arturówek.
A co do środowego popołudnia- Kasia po odespaniu nocki pobiegła do żłobka odebrać Franka. Stamtąd ruszyli na Arturówek- Kasia biegła a Franio jechał na swoim rowerku biegowym. Zrobił w ten sposób z mamusią jakieś 4-5km, a Kasia w sumie 12. Dają radę- moim sportowcy :-).
Pozdrawiamy i do zobaczenia.
"Te chwile chce pamiętać gdy nadejdzie moja senna puenta Chciałbym wiecznie czuć tak wiele magii jak Tolkiena legenda."
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieganie po lesie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieganie po lesie. Pokaż wszystkie posty
czwartek, 30 czerwca 2016
niedziela, 8 maja 2016
Intensywnie.
Cześć.
Ostatnio z racji pracy w nocy miałem trochę wolnego w dzień, wiec po lub przed odespaniem nocki mogłem trochę potrenować. Tak około 5 rano za oknem miałem taki motywator do ruchu (wybaczcie jakość- aparat w telefonie nie złapał ostrości).
Widząc coś takiego od razu wiedziałem że to będzie dobry dzień :-). I tak w środę i w piątek byłem na ściance, natomiast w czwartek i w sobotę biegałem, przy czym w czwartek razem z Kasią zrobiliśmy sobie piąteczkę wokół osiedla, ale również ćwiczyliśmy na naszym nowym osiedlowym placu zabaw:
Co do samej ściany za każdym razem około było 1,5 do 2 godzin intensywnego wspinania ale do tego również pompki, brzuszki i trochę slacka. Ważne że są postępy a jeszcze ważniejsze że jest frajda z robienia tego wszystkiego. W piątek wychodząc ze Spota zaskoczył mnie taki oto widok:
Jak widać "dziwne" sposoby parkowania nie dotyczą tylko kierowców czterech kółek. A swoją drogą nie widziałem jeszcze roweru tyle razy oplecionego zabezpieczeniem antykradzieżowym :-).
Dzisiaj, to znaczy wczoraj czyli w sobotę wracając z pracy rowerkiem biłem się z myślami- iść biegać czy nie... W sumie to poszedłbym spać, ale taka ładna pogoda, w lesie będzie pusto i cicho. Przeważyły argumenty za! Wyruszyłem wiec z domu przez osiedle w kierunku stacji kolejowej Radogoszcz Zachód, dalej nad torami i ulicą Okręglik do Lasu Okręglik. Chciałem obiec duktami las dookoła, więc biegłem ścieżką, która jest przedłużeniem ulicy Okręglik. Następnie do rozwidlenia na którym skręcamy w lewo i mijając jednostkę wojskową (będzie po naszej prawej stronie) biegniemy na zachód. Z tego duktu będziemy skręcać w lewo. Pytanie tylko w którą drogę? Ja skręciłem, ale w tą niewłaściwą co widać na mapie:
Oraz tutaj. Jak widać po mapie trochę mi nie poszło, ale w sumie i tak było fajnie. Co najważniejsze cisza, spokój, zielono, świergot ptaków i ani żywej duszy. Część trasy przebiegała bardziej lub mniej ewidentnymi ścieżkami a część przez zaorane przecinki. Poniżej trochę zdjęć z biegu.
Ten właściwy dukt którym możemy obiec las jest chyba jeszcze bliżej ulicy Konstantynowskiej (tej w Zgierzu). Nim poruszamy się do przedłużenia Sokołowskiej i dalej Sianokosy lub duktami do drogi powrotnej. Jak mi się wreszcie uda tamtędy pobiec to dam znać:-).
Powiem szczerze że po tym całym "maratonie" trochę obolały jestem, ale to taki pozytywny euforyczny ból. Taki który mówi że trening był owocny. W niedziele zrobię sobie dzień odpoczynku i regeneracji a w poniedziałek będąc po ostatniej, siódmej nocce najpierw pójdę trochę odespać a później na ściankę :-). We wtorek razem z Kasią mamy wolne więc pewnie wyciągnę ją na przebieżkę.
Wiosna pełną gębą wiec korzystajcie póki pogody sprzyjają.
Pozdrawiam.
Ostatnio z racji pracy w nocy miałem trochę wolnego w dzień, wiec po lub przed odespaniem nocki mogłem trochę potrenować. Tak około 5 rano za oknem miałem taki motywator do ruchu (wybaczcie jakość- aparat w telefonie nie złapał ostrości).
Widząc coś takiego od razu wiedziałem że to będzie dobry dzień :-). I tak w środę i w piątek byłem na ściance, natomiast w czwartek i w sobotę biegałem, przy czym w czwartek razem z Kasią zrobiliśmy sobie piąteczkę wokół osiedla, ale również ćwiczyliśmy na naszym nowym osiedlowym placu zabaw:
Co do samej ściany za każdym razem około było 1,5 do 2 godzin intensywnego wspinania ale do tego również pompki, brzuszki i trochę slacka. Ważne że są postępy a jeszcze ważniejsze że jest frajda z robienia tego wszystkiego. W piątek wychodząc ze Spota zaskoczył mnie taki oto widok:
Jak widać "dziwne" sposoby parkowania nie dotyczą tylko kierowców czterech kółek. A swoją drogą nie widziałem jeszcze roweru tyle razy oplecionego zabezpieczeniem antykradzieżowym :-).
Dzisiaj, to znaczy wczoraj czyli w sobotę wracając z pracy rowerkiem biłem się z myślami- iść biegać czy nie... W sumie to poszedłbym spać, ale taka ładna pogoda, w lesie będzie pusto i cicho. Przeważyły argumenty za! Wyruszyłem wiec z domu przez osiedle w kierunku stacji kolejowej Radogoszcz Zachód, dalej nad torami i ulicą Okręglik do Lasu Okręglik. Chciałem obiec duktami las dookoła, więc biegłem ścieżką, która jest przedłużeniem ulicy Okręglik. Następnie do rozwidlenia na którym skręcamy w lewo i mijając jednostkę wojskową (będzie po naszej prawej stronie) biegniemy na zachód. Z tego duktu będziemy skręcać w lewo. Pytanie tylko w którą drogę? Ja skręciłem, ale w tą niewłaściwą co widać na mapie:
Oraz tutaj. Jak widać po mapie trochę mi nie poszło, ale w sumie i tak było fajnie. Co najważniejsze cisza, spokój, zielono, świergot ptaków i ani żywej duszy. Część trasy przebiegała bardziej lub mniej ewidentnymi ścieżkami a część przez zaorane przecinki. Poniżej trochę zdjęć z biegu.
Ten właściwy dukt którym możemy obiec las jest chyba jeszcze bliżej ulicy Konstantynowskiej (tej w Zgierzu). Nim poruszamy się do przedłużenia Sokołowskiej i dalej Sianokosy lub duktami do drogi powrotnej. Jak mi się wreszcie uda tamtędy pobiec to dam znać:-).
Powiem szczerze że po tym całym "maratonie" trochę obolały jestem, ale to taki pozytywny euforyczny ból. Taki który mówi że trening był owocny. W niedziele zrobię sobie dzień odpoczynku i regeneracji a w poniedziałek będąc po ostatniej, siódmej nocce najpierw pójdę trochę odespać a później na ściankę :-). We wtorek razem z Kasią mamy wolne więc pewnie wyciągnę ją na przebieżkę.
Wiosna pełną gębą wiec korzystajcie póki pogody sprzyjają.
Pozdrawiam.
sobota, 9 stycznia 2016
Aktywnie.
Witam.
Korzystając z wolnego czasu postanowiliśmy się trochę ruszyć. I tak w czwartek po odwiezieniu młodego do żłobka poszliśmy pobiegać- tradycyjnie w ulubiony rejon mojej żony- Arturówek. Temperatura kilka stopni poniżej zera, praktycznie nie wiało, śnieżek pod nogami skrzypiał i tak sobie na luzie dyszkę zrobiliśmy. Na mapie wygląda to tak:
Super się biega po śniegu a kolejnym plusem jest brak tłumów praktycznie gdziekolwiek się udacie.
Po bieganiu odebraliśmy młodego ze żłobka i prosto na basen. My trochę odpoczęliśmy a Franek zdążył się w dwie godziny wyszaleć.
Zjeżdżalnie, skakanie do wody, biegi, harce, zabawy, pływanie w kole- dziecko od razu spokojniejsze ;-).
Od pewnego czasu próbuje zabrać całą moją rodzinkę na ściankę na Spota, jednak cały czas cos staje na przeszkodzie. Niestety i tym razem, czyli w piątek musiałem wybrać się sam. Dużo jeszcze mi brakuje do dawnej formy, ale wszystko przede mną :-). Tym razem nie zapomniałem zrobić zdjęcia skali trudności o której pisałem kilka postów wcześniej:
Na spocie również trochę przemeblowań, stare drogi ustąpiły miejsca nowym- cały czas zmiany. Tradycyjnie również zdjęcie kopytek i nie tylko;-)
Pozdrawiam i do zobaczenia.
Korzystając z wolnego czasu postanowiliśmy się trochę ruszyć. I tak w czwartek po odwiezieniu młodego do żłobka poszliśmy pobiegać- tradycyjnie w ulubiony rejon mojej żony- Arturówek. Temperatura kilka stopni poniżej zera, praktycznie nie wiało, śnieżek pod nogami skrzypiał i tak sobie na luzie dyszkę zrobiliśmy. Na mapie wygląda to tak:
A szczegóły można znaleźć tutaj. Od razu mówię że ślad na mapie jest nieco przekłamany- nie biegliśmy po stawie- albo któryś z satelitów miał zeza albo nie mogły się dogadać ;-). Jednak po stawach parę osób jeździło na łyżwach, ale znalazło się również dwóch panów na biegówkach.
Po bieganiu odebraliśmy młodego ze żłobka i prosto na basen. My trochę odpoczęliśmy a Franek zdążył się w dwie godziny wyszaleć.
Od pewnego czasu próbuje zabrać całą moją rodzinkę na ściankę na Spota, jednak cały czas cos staje na przeszkodzie. Niestety i tym razem, czyli w piątek musiałem wybrać się sam. Dużo jeszcze mi brakuje do dawnej formy, ale wszystko przede mną :-). Tym razem nie zapomniałem zrobić zdjęcia skali trudności o której pisałem kilka postów wcześniej:
Na spocie również trochę przemeblowań, stare drogi ustąpiły miejsca nowym- cały czas zmiany. Tradycyjnie również zdjęcie kopytek i nie tylko;-)
Pozdrawiam i do zobaczenia.
wtorek, 5 stycznia 2016
Zima
Witam.
Dawno nie pisałem, ale w sumie nic takiego się nie działo ;-). Udało się wreszcie wygospodarować trochę czasu, do tego z nowym rokiem nowe postanowienia, wiec ruszyliśmy się nieco. Aby tradycji stało się za dość i jak już wszystko idzie w dobrym kierunku to coś musi się zj..... popsuć. Chodzi tu konkretnie o aurę. W sumie jest zima wiec zimno musi być. Nie poddajemy się- bieganie przy -15 zaliczone. Niebo praktycznie bezchmurne, ale momentami wiało dosyć mocno. Ale szczerze mówiąc mimo to wszystko warto. Dopóki gile w nosie nie zamarzają to nie jest źle. A ten spacerek odbył podczas krótkiego wypadu do teściów. Przy okazji sprawdzaliśmy na różnych nawierzchniach nasze nowe motywacyjne zakupy:
Co do trasy biegu to wyglądało to tak.
Natomiast krajobrazowo:
Pozdrawiam i zachęcam mimo chłodu do wyjścia i ruchu na zewnątrz.
Dawno nie pisałem, ale w sumie nic takiego się nie działo ;-). Udało się wreszcie wygospodarować trochę czasu, do tego z nowym rokiem nowe postanowienia, wiec ruszyliśmy się nieco. Aby tradycji stało się za dość i jak już wszystko idzie w dobrym kierunku to coś musi się zj..... popsuć. Chodzi tu konkretnie o aurę. W sumie jest zima wiec zimno musi być. Nie poddajemy się- bieganie przy -15 zaliczone. Niebo praktycznie bezchmurne, ale momentami wiało dosyć mocno. Ale szczerze mówiąc mimo to wszystko warto. Dopóki gile w nosie nie zamarzają to nie jest źle. A ten spacerek odbył podczas krótkiego wypadu do teściów. Przy okazji sprawdzaliśmy na różnych nawierzchniach nasze nowe motywacyjne zakupy:
Co do trasy biegu to wyglądało to tak.
Natomiast krajobrazowo:
Pozdrawiam i zachęcam mimo chłodu do wyjścia i ruchu na zewnątrz.
Subskrybuj:
Posty (Atom)


